Radioodtwarzacz do kuchni - powered by Toyota
Przeglądając kiedyś allegro przypadkiem wpadłem na aukcję, na której człowiek chciał sprzedać odtwarzacz z Corolli E12 za 130zł. Przez głowę przeleciała myśl, że w sumie niedrogo i może by kupić i zrobić z tego radioodtwarzacz do kuchni. Po kilku dniach odebrałem przesyłkę z poczty - pobiegłem do garażu, powpinałem się w kostki i stwierdziłem, że jest w pełni sprawne i bardzo fajnie działa.
Pojechaliśmy kiedyś na tydzień do Starachowic więc zabrałem się za robotę. Teściu użyczył trochę płyt wiórowych i zaczęło się mozolne wycinanie obudowy do tego cuda. Nie myślałem, że będzie to aż tak trudne ale przedni panel odtwarzacza był wycinkiem wielkiego jaja i nieźle się napociłem żeby wyciąć ten kształt w pudle piłką ręczną. Pomyślałem wtedy - jak dobrze byłoby mieć wyrzynarkę :]

Wyjazd do sklepu elektronicznego i zakup kilku części (ok. 40zł) pozwolił na zbudowanie zasilacza sieciowego.

Kupiłem też wyrzynarkę (270zł) 710W ... jak zwykle po wszystkim bo pudło było już gotowe ale na "zaś"
Od tamtej pory przydała mi się już wiele razy.

Wyloty powietrza przerobimy na trójdrożne kolumny głośnikowe o mocy 2x10 RMS
Głośniki wyjąłem z kolumienek samochodowych Yamaha, które oddał mi mój ojciec.
Freebie !
:D

Tak to mniej więcej wyglądało a co najważniejsze działało.

Obicie tworzywem miękkim i pasowanie.

Potem prawdziwa skóra, antena, wiadro prądu i działa wyśmienicie.
- minus - nie wiem czemu ale nie działa spalanie chwilowe i kilka innych bajerów ;)